To wynik precedensowego procesu, który wytoczył Adam S., który to w lipcu
wylicytował w Allegro luksusowy samochód, niestety do finalizacji transakcji nie
dzoszło, więc sprawa trafiła do sądu.
– Zgadzam się z wyrokiem. Poniosę teraz konsekwencje
finansowe. Z aukcjami internetowymi nie ma żartów – mówił wczoraj po rozprawie
Robert P., który wystawił auto na Allegro, ale nie przekazał sprzedanego towaru
nowemu właścicielowi.
Transakcja miało miejsce w lipcu zeszłego roku.
Robert P. chciał sprzedać luksusowego Jeepa na aukcji internetetowej. Samochód
warty ponad 60 tys. złotych został wylicytowany za niespełna 23 tys. W opinii
sądu niestety Robert P. jest sam sobie winny, ponieważ nie ustawił tzw. kwoty
minimalnej, tłumaczył się także, że nie mógł tego zrobić, bo zepsuł mu się modem
i nie miał dostępu do internetu. Sąd nie dał temu wiary i uznał w całości
żądania Adama S.
Sąd nakazał przekazanie samochodu za 23 tys. złotych
oraz pokrycie kosztów sądowych (ponad 3 tys. złotych).
Źródło : Media2.pl